Hah, już się wystraszyłam, że napisałam o czymś, co lubię i dałam screeny z simami nad którymi naprawdę się starałam i znowu dostanę krytykę nie na tym, że są brzydcy, tylko że sama gra do d... bani. Ale jak doczytałam Twój komentarz do końca, to mi się miło zrobiło, dzięki :*
I jeśli Cię to pocieszy, to ja mam oryginalną bazę & Podróże, ale baza mi się gdzieś zawieruszyła i muszę grać na piracie >.< Tzn muszę zainstalować piracką bazę, żeby grać na oryginalnym dodatku. Lipa.
Co do innych gier, to ja lubię patrzeć (czy raczej lubiłam, bo niestety te czasy minęły bezpowrotnie), jak mój brat rżnął w Duke'a czy inne szczelanki albo w ogóle jakieś gry, gdzie trzeba było walczyć, ale że jestem ambitna tam gdzie nie trzeba, to jak już się za coś brałam, to wolałam to zrobić sama i byłam wściekła, jak musiałam np mojego chłopaka prosić żeby mi coś w Assasinie przeszedł, ale doszłam do wniosku, że to mija się z celem i dzięki temu utknęłam na jednym z początkowych zadań.. Wydaje mi się, że gry typu strzelanki czy inne fantasy (nie wiem jak się taki gatunek nazywa, ale wiadomo o co chodzi) są takimi grami, których, owszem, można się nauczyć, ale lepiej mieć predyspozycje. Podobnie jak do jazdy samochodem. Coś co dla innych jest banalne mi czasem sprawia problemy i na odwrót. I nie lubię się zmuszać do czegoś, co mi nie idzie, chyba że się uprę, jak w przypadku rysowania.
I hm, jeśli grami nazywami tylko to, w co faktycznie można wygrać, to masz rację, że to raczej symulacja. Ale myślę, że można też stosować skrót myślowy, jak nazywając wszystkie komiksy w określonym stylu mangami, i ewentualnie zagłębiając się w temat rozdzielić na mangi, manhwy, manhuy i produkcje europejskie/amerykańskie. Ewentualnie mówić po prostu zbiorczo "komiksy".