Piątek, 27 maja 2011, 20.38 płaszczyznowe sztuki plastyczne



Wahałam się trochę z kupnem bo wiedziałam że z powodu nieobecności autora na KW autografu nie wysępię. Po dłuższej refleksji dochodzę do wniosku, że może i lepiej, bo bym i tak nie dała rady z moim social awkwardness i tylko przykro by mi było.


okładka

Uwielbiam szkice i projekty. Gdy dorywam się do jakiegokolwiek artbooka, zawsze przeglądam pospiesznie te dopieszczone, kolorowe ilustracje (wrócę do nich później) i zmierzam do działu z tym, co lubię. Gdy go brak, jestem niesamowicie rozczarowana.

Jak zresztą sam autor pisze we wstępie: "Przeglądanie takich szkiców, to jak zaglądanie komuś przez plecy, (...) to kop w dupę, (...) kiedy uświadamiasz sobie, że nigdy nie dorównasz tym pracom. To rysunkowe mięso." Te słowa to obietnica. Moim zdaniem - dotrzymana.


Dane techniczne


Zielona, miękka okładka skrywa 60 stron rysunków i komentarzy. Znalazło się też miejsce na okazjonalny wywiad i kompletną bibliografię publikacji. Uroczym dodatkiem jest karta, podobno pierwsza z "Komiksowej Serii Karcianej", prezentująca profil KRLa. Za egzemplarz numer 000160 (tylko 220 sztuk nakładu, radzę się spieszyć!) przyszło nam zapłacić 22 złote.

Mięsko


Rysunki podzielone są tematycznie, od ciekawostki w postaci bazgrołów z dzieciństwa, poprzez poszczególne projekty - opublikowane lub nie, w miarę chronologicznie. W samym środku mamy "bank postaci", na końcu wspomniany już wywiad i bibliografię.


1strona

Bardzo drażni mnie w artbookach japońskich twórców słabe zagospodarowanie przestrzeni. Dwa małe obrazki potrafią być wydrukowane na sąsiadujących stronach z mnóstwem białej przestrzeni wokół, obrazek zachodzi trochę na stronę obok pozostawiając jej większość pustą, i tak dalej. Tu czegoś takiego nie ma, nawet marginesy rzadko się pojawiają. Choć nadal jest estetycznie i bez przeładowania, ostatni raz tak ładnie zaprojektowane strony widziałam w książce dodanej do kolekcjonerki StarCrafta II.


Ostatnia kronika

Rysunki są wykonane ołówkiem i tuszem, czasem oboma naraz. Styl zmienia się z projektu na projekt, widać, że autor lubi eksperymentować. Potrafi rysować, bawi się formą, trudno się nie uśmiechać do tej książeczki, gdy ma się wrażenie, że sam autor uśmiechnął się niejeden raz. I to prawda, że miałam wrażenie, jakbym zaglądała mu przez ramię.

Podsumowanie


Naprawdę warto kupić, nawet, jeśli się nie jest wielkim fanem Kalinowskiego. Bo to po prostu dobra i miła książeczka. Ta "swoista wycieczka po wyobraźni popularnego KRLa", jak została opisana na stronie jest i przyjemna i pouczająca. Mam nadzieję, że zapowiadane kolejne tego typu wydawnictwa sprawią tyle samo radości.

Okładka i przykładowe strony ze strony Bicepsa, tam też można je obejrzeć w większych rozmiarach.


Nastrój: zachwycona;

skomentuj



{next}

lady-werewolf
Lady Werewolf 31.60.65.79
Niedziela, 29.maja.2011, 14.47

"Naprawdę warto kupić, nawet, jeśli się nie jest wielkim fanem Kalinowskiego" - ja o nim nie słyszałam i patrząc na te 2 strony nie sądzę, żebym kiedyś chciała usłyszeć XD W związku z czym nie chciałam na to wydawać kasy, ale pewnie wszystko jest kwestią gustu. W każdym razie fajny opis zrobiłaś ^^
Co do "MySkotki" - to co mi się wcześniej nie podobało w nogach nadal mi się nie podoba i będę musiała to i trochę innych rzeczy poprawić, a kolczyki to logo Myspota (przynajmniej tak mi się wydaje) i nie mogłam się oprzeć przed narysowaniem ich właśnie takich 8D
W ogóle cały pomysł jest bazowany trochę na Gai - masz tam może konto? Jak pojawiają się newsy to zawsze z obrazkiem odpowiedzialnej za dany dział postaci. Chyba trochę za bardzo się na to napatrzyłam XD

lady-werewolf
Lady Werewolf 46.134.114.160
Czwartek, 9.czerwca.2011, 11.55

Hah, już się wystraszyłam, że napisałam o czymś, co lubię i dałam screeny z simami nad którymi naprawdę się starałam i znowu dostanę krytykę nie na tym, że są brzydcy, tylko że sama gra do d... bani. Ale jak doczytałam Twój komentarz do końca, to mi się miło zrobiło, dzięki :*
I jeśli Cię to pocieszy, to ja mam oryginalną bazę & Podróże, ale baza mi się gdzieś zawieruszyła i muszę grać na piracie >.< Tzn muszę zainstalować piracką bazę, żeby grać na oryginalnym dodatku. Lipa.
Co do innych gier, to ja lubię patrzeć (czy raczej lubiłam, bo niestety te czasy minęły bezpowrotnie), jak mój brat rżnął w Duke'a czy inne szczelanki albo w ogóle jakieś gry, gdzie trzeba było walczyć, ale że jestem ambitna tam gdzie nie trzeba, to jak już się za coś brałam, to wolałam to zrobić sama i byłam wściekła, jak musiałam np mojego chłopaka prosić żeby mi coś w Assasinie przeszedł, ale doszłam do wniosku, że to mija się z celem i dzięki temu utknęłam na jednym z początkowych zadań.. Wydaje mi się, że gry typu strzelanki czy inne fantasy (nie wiem jak się taki gatunek nazywa, ale wiadomo o co chodzi) są takimi grami, których, owszem, można się nauczyć, ale lepiej mieć predyspozycje. Podobnie jak do jazdy samochodem. Coś co dla innych jest banalne mi czasem sprawia problemy i na odwrót. I nie lubię się zmuszać do czegoś, co mi nie idzie, chyba że się uprę, jak w przypadku rysowania.
I hm, jeśli grami nazywami tylko to, w co faktycznie można wygrać, to masz rację, że to raczej symulacja. Ale myślę, że można też stosować skrót myślowy, jak nazywając wszystkie komiksy w określonym stylu mangami, i ewentualnie zagłębiając się w temat rozdzielić na mangi, manhwy, manhuy i produkcje europejskie/amerykańskie. Ewentualnie mówić po prostu zbiorczo "komiksy".

aniko
Aniko 95.160.140.22
Sobota, 18.czerwca.2011, 21.49

RSS już działają

pannaaleksandra
Aleksandra 82.24.89.232
Wtorek, 21.czerwca.2011, 10.21

zwykła  literówka. :)
a ja wole Simpsonsów, Futurame też czasem oglądam, ale tam nie ma Maggie. :)